niedziela, 31 marca 2013

Wiosną (patrząc na pogodę może trafniej będzie napisać zimą) w stolicy rządzą piłkarze Legii. Polonia na własnym stadionie poniosła porażkę 1:2 po bramce Dominika Furmana w doliczonym czasie gry. Jak na polskie realia trzeba przyznać, był to bardzo dobry mecz, brawa dla Polonii za ambicje i walkę. Obie drużyny miały swoje okazje, Ljuboja próbował strzałów klatką, głową, nawet tyłkiem jednak do bramki udało mu się trafić tylko nogą. Po tym meczu utwierdziłem się w przekonaniu że po 7 latach niepowodzeń to właśnie Legia zdobędzie mistrza. Podoba mi się ta drużyna, ogromna rywalizacja, każdy musi dawać z siebie 100% , nie ma grania na pół gwizdka.  Tutaj duży plus dla Bogusława Leśnodorskiego za wizje budowy zespołu.

Niemniej uważam że drużyna czarnych koszul gra również ciekawy futbol. Mimo braku gwiazd, potrafi postawić się najlepszym zespołom pokazując swój charakter. Dobre wrażenie odnoszę patrząc na trenera Polonii, Piotra Stokowca. Pomimo problemów finansowych w klubie oraz utraty kilku klasowych graczy przed rozpoczęciem rundy wiosennej zespół nadal ma charakter do walki, i realne szanse na puchary. Facet wie jak ustawić i zmotywować zespół.

 

     Po wygranym  przez Borussię 2:1 meczu ze Stuttgartem, niemieckie media są zgodne- najlepszym piłkarzem na boisku był Łukasz Piszczek. Polski prawy obrońca zaczął mecz na ławce, lecz szybko trener Klopp musiał wprowadzić go na boisko gdyż kontuzji doznał Marcel Smchelzer. Piszczek już chwile po wejściu na boisko przedłużył głową dośrodkowanie z rzutu wolego  w ten sposób zdobywając bramkę. Było to trzecie trafienie naszego zawodnika w trzecim kolejnym spotkaniu. Łukasz biegał od jednego pola karnego do drugiego, często wchodząc w szesnastkę  przeciwnika stwarzając sobie tym okazje do zdobycia bramki. To właśnie z podania wzdłuż bramki Piszczka swojego 20stego gola w obecnym sezonie strzelił Robert Lewandowski ,ustalając wynik spotkania. Było to zarazem jubileuszowe 50 trafienie Lewego w Bundeslidze. Lewandowski w przekroju całego meczu był mniej widoczny od prawego obrońcy, jednak jak przystało na klasowego napastnika potrafił znaleźć się w należytym miejscu. Robert miał też kilka dobrych podań do Reusa i Goetzego.

 Gol Piszczka:

Gol Lewandowskiego:


 Szkoda że gra w Borussi nie ma przełożenia na reprezentacje jednak musimy być tego w pełni świadomi i się z tym pogodzić. Liczymy na to że w środę w lidze mistrzów Polacy znów sprawią że będzie się o nich mówiło. Może tym razem swoje trafienie dołoży nasz kapitan- Kuba Błaszczykowski?

 

Ostatnimi czasy nasza reprezentacja nie radziła sobie zbyt dobrze. Brakowało pomysłu na gre, nie było elementu zaskoczenia którym można było postraszyć przeciwników. A moze gdybyśmy spróbowali czegoś takiego ?

 Spójrzcie na tych przestraszonych zawodników w murze, nie mogli nawet przypuszczać jak będzie wyglądało wykonanie tego wolnego :)

Tagi: Wolny
09:27, lorges
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 marca 2013

Tak, tak nic mi się nie pomyliło reprezentacja Polski odniosła zwycięstwo nad reprezentacją Ukrainy tyle że w.. rugby. 

Choć nie jestem fanem tego sportu, a dokładne reguły rozgrywki nie sa mi do końca znane natrafiłem dziś na spotkanie pomiędzy tymi dwoma zespołami i postanowiłem je obejrzeć, gdyż nie miałem ochoty na kolejną powtórkę meczu Polska - San Marino ani na potyczkę Bayernu z HSV.

 Mecz wydawał się o tyle ciekawy że można było doszukiwać sie w zawodnikach chęci rewanżu za porażkę polskich piłkarzy z Ukraińcami. Mecz zaczął się podobnie do tego przed tygodniem na Narodowym, ukraińska reprezentacja dośyć szybko objęła prowadzenie 9 punktami, wynik ten utrzymywał się dość długo. Po przerwie nasza drużyna wyszła zmotywowana oraz pełna chęci do gry. I tutaj widać ogromną różnicę pomiędzy piłkarzami a rugbystami w meczu z Ukrainą. Rygbyści grali agresywnie czasem nawet aż za, na boisku miały miejsce dwie bójki pomiedzy zawodnikami obu drużyn, po czym sędzia wykluczył po 2 zawodników z zespołu. Może pobudzeni tymi bójkami Polacy grali twardo, nie oddawali pola przeciwnikowi, wytrwale dążyli do zdobywania punktów, mimo skurczów i bolesnych starć walczyli niczym lwy.

 

Tego brakowało naszym piłkarzom w meczu przed tygodniem, nie było walki, chęci, ambicji, zostawialismy za dużo miejsca przeciwnikowi, może brakowało jakiegoś impulsu pobudzającego do walki ? Siedem minut przed koncem spotkania polscy rugbyści za sprawą dwóch akcji wyszli na prowadzenie, i dotrzymali wynik 13:12 do końca spotkania. Ich walka i wiara w zwycięstwo zostały nagrodzone. Kto wie jak zakończyłby się mecz w Warszawie gdyby nasza reprezentacja wyszła po przerwie z odpowiednią motywacją, wiarą iż wynik 1:3 jest do odrobienia, a aby wygrać trzeba gryźć trawę, nie odstawiać nóg, walczyć o każdy cm boiska, a co najważniejsze z wiarą w własne umiejętności.

Myślę że przydałaby się podopiecznym Waldemara Fornalika mała lekcja twardej gry od rugbystów :) 

Brawo Polska! 

Podczas meczu z Ukrainą Kamil Glik zaprezentował nam nowy zwód, pewnie już niedługo masa dzieciaków na orlikach będzie go ćwiczyła :) Czyżby Grzesio Rasiak miał godnego następce ?

piątek, 29 marca 2013

Jak to dobrze ze "Król Artur" wrócił między słupki naszej bramki, w innym przypadku mogło byc śmiesznie :) + tak się biega w reprezentacji.

 

Minęło kilka dni od wygranego spotkania z San Marino, wielu by chciało aby mecz zakończył sie wyższym rezultatem, bo po "zaledwie" pięciu bramkach pozostaje niedosyt. Jednak dużo wiekszy niedosyt pozostał po stylu w jakim nasi ograli drużynę składająca się z amatorów.

 

Po słabym meczu z Ukrainą, polscy piłkarze mieli wykonać bombardowanie na bramkę przeciwnika w meczu z San Marino, lepszej okazji do rehabilitacji po słabym występie wyobraźić się nie da. Jednak czy demonstracją siły jest bicie słabszego? Czy gdyby nasi nastrzelali nawet i 15 bramek czy można by stwierdzić ze jesteśmy mocni?

Waldemar Fornalik dokonał kilku zmian w pierwszym składzie, min. na boisku pojawili się : Kamil Grosicki, Adrian Mierzejewski, Bartosz Salamon, Jakub Wawrzyniak, Arkadiusz Milik zagrać mogł również Eugen Polanski. Trener dokonał również zmiany ustawienia i zagrał dwoma napastnikami z Robertem Lewandowskim ustawionym na "10". Dzięki dokonanym zmianom Fornalik uciszył wszystkich, którzy zarzucali mu że nie postawił na wyżej wymienionych piłkarzy w meczu z Ukrainą. Przejdźmy jednak do sedna, czego dowiadujemy się z meczu z San Marino ?

W moim uznaniu na pewno tego ze skład, który Waldemar Fornalik wystawił w poprzednim meczu z naszym wschodnim sąsiadem - Ukraina był niemal że optymalny, no może poza Wasilewskim i Boenishem w obronie. Jednak co dało nam wystawienie w takim meczu Salamona ? po tym meczu o jego grze w destrukcji wiele powiedzieć nie możemy, a póki nie bedzie grał regularnie w klubie nie ma co na niego stawiać. Grosicki i Mierzejewski... obaj byli motorem napędowym naszej reprezentacji, obaj mieli swój udział przy bramkach ale również obaj notowali straty, niedokładne zagrania a nie zapominajmy kto był naszym rywalem. Milik aktywny tylko na początku, widać brak trybu meczowego. Skoro nie wnosił nic w meczu z fryzjerami może i lepiej ze Ukrainę przesiedział na ławce.

Duża zmiana nastąpiła jeśli chodzi o agresywność naszych piłkarzy, której to brakowało w meczu 3 dni wcześniej. Polacy zobaczyli aż(!) trzy żółte kartki, jednak kartkę obejrzeli nasi dwaj defensywni pomocnicy, którzy przydadzą nam się w walce o punkty.

Ciężko jest wyciągnąć jakiekolwiek wnioski po meczu z ostatnim zespołem rankingu FIFA, jednak jedno jest pewne Marcin Wasilewski swoje najlepsze lata gry ma już za sobą co za tym idzie jego umiejętności sprinterskie również nie są na najwyższym poziomie i gdyby nie "Król Artur" w świat poszedłby dość wstydliwy wynik:) Z całym szacunkiem do Wasyla ale może już czas zrobić miejsce młodszym ?

Witam. Nazywam się Piotrek, mam 19 lat, sportem interesuję się od małego chłopca. Na blogu tym chciałbym dzielić się z wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi w głownej mierze polskiej piłki.

Z tego co pamiętam moja fascynacja sportem a w szczególności piłką nożną zaczęłą się w 2002 roku kiedy to Brazylia sięgała po mistrzostwo świata, a na ustach wszystkich był fenomenalny Ronaldo. Ten Brazylijczyk ze śmieszną fryzurą stał się wtedy moim pierwszym idolem. Od tamtej pory chciałem zostać piłkarzem. Miłość do futbolu pozostała do dzisiaj, choć nieudało się spełnić marzeń o zawodowej grze w piłkę. 

Zapraszam do śledzenia moich wpisów :)

 

Piłkarski cytat